Zamierzenia wychowawczo - dydaktyczne na kwiecień

Skrzydlaci przyjaciele - kształtowanie szacunku wobec przyrody, doskonalenie umiejętności współdziałania w zespole, rozpoznawanie i nazywanie wybranych gatunków ptaków.

Na wiosennej łące – poznawanie owadów, zwierząt, roślin żyjących na łące, rozwijanie umiejętności budowania prostych zdań, kształtowanie umiejętności oczekiwania na swoja kolej.

W gospodarstwie - nazywanie i rozpoznawanie zwierząt występujących w gospodarstwie, wdrażanie do uważnego słuchania wypowiedzi kolegów, rozwijanie pomysłowości, rozwiązywanie zadań tekstowych na konkretach, przeliczanie przedmiotów w indywidualnym zakresie.

Polska nasz kraj – rozpoznawanie i nazywanie  symboli narodowych, nazywanie swojej miejscowości, poznawanie jej historii, ważniejszych zabytków.


 „Była sobie żabka mała” Piosenka- Fasolki

1. Była sobie żabka mała. Re-re,kum,kum/x2
która mamy nie słuchała. Re-re,kum,kum bęc.
2. Na spacery wychodziła Re-re,kum,kum/x2
innym żabkom się dziwiła. . Re-re,kum,kum bęc.
3. Ostrzegała ją mamusia
by zważała na bociusia
4. A na brzegu stare żaby
rajcowały jak te baby
5. Jedna drugiej w ucho kwacze
jak ta mała pięknie skacze
6. Zjadła żabka 7 muszek
i na trawie kładzie brzuszek
7. Przyszedł bocian niespodzianie
połknął żabkę na śniadanie
8. Teraz wszystkie żabki płaczą
że jej więcej nie zobaczą
9. Tej piosenki morał znamy
trzeba zawsze słuchać mamy

 

 

 „Spóźniony słowik” wiersz –Tuwim

 

Płacze pani Słowikowa w gniazdku na akacji,

Bo pan Słowik przed dziewiątą miał być na kolacji,

Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,

A już jest po jedenastej -- i Słowika nie ma!

Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,

Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,

Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,

A na deser -- tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

Może mu się co zdarzyło? może go napadli?

Szare piórka oskubali, srebrny głosik skradli?

To przez zazdrość! To skowronek z bandą skowroniątek!

Piórka -- głupstwo, bo odrosną, ale głos -- majątek!

Nagle zjawia się pan Słowik, poświstuje, skacze...

Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!

A pan Słowik słodko ćwierka: "Wybacz, moje złoto,

Ale wieczór taki piękny, ze szedłem piechotą